Choroby dzieci część 1

Choroby dzieci, czyli co nam spędza (dosłownie) sen z powiek. Każdy rodzic przedszkolaka, wie o czym mowa. Mniejszy to problem, gdy masz w odwodzie nianie, dwie babcie i niepracującą mamę lub mamę z wolnym zawodem. Większy, gdy nie masz niani, pomocy babć a niepracująca mama ma aktualnie pod opieką kilkutygodniowego brata. Uwaga, niech Was nie zmyli bezchorobowy okres przed przedszkolny. W naszym przypadku przez pierwsze 2 lata życia młoda praktycznie nie chorowała. Byliśmy zaskoczeni jej odpornością i pełni optymizmu na myśl o przedszkolu, jak się okazało zupełnie niesłusznie. Pierwsze pół roku w przedszkolu to droga przez mękę, kilka antybiotyków, rotawirusy, ospa, zapalenie krtani… bajka. Każdy kaszel, pociągnięcie nosem, budzi w naszych żonach panikę i odruchowe sięganie po telefon celem umówienia 3 wizyt w nadchodzącym tygodniu, najlepiej u pediatry, laryngologa i alergologa. Jakie błędy popełnialiśmy na początku – zaufanie w pakiety medyczne oferowane w korporacji, J często i gęsto korzystaliśmy z wizyt domowych lekarzy z jednej z sieci medycznych, którzy na infekcje wirusowe, z automatu oferowali antybiotyk, a my pokornie z tej oferty korzystaliśmy. Z innej strony, nie ma się co dziwić, wszak są to lekarze, którzy nie znają naszego dziecka wpadają na chwilę i ich głównym celem jest postawienie małego człowieka na nogi, nie wiedząc jak reaguje na inne leczenie, najłatwiejszą drogą jest… antybiotyk. Pakiety są dobrym rozwiązaniem ale jedynie przy racjonalnym korzystaniu, w odpowiedni sposób. Dopiero po kilku kolejnych kuracjach lekiem cud, doszliśmy do wniosku, że chyba nie tędy droga i tak, eureka, znaleźliśmy jednego pediatrę prowadzącego, który… o zgrozo, wyprowadził nam dziecko z antybiotyków. Czy wzmocniło to odporność? Hmm… nie, bo od tamtej pory przeszliśmy przez kolejne liczne infekcje górnych dróg oddechowych, rotawirusy, ospę i zapalenie krtani. To ostatnie jest naprawdę sympatycznym schorzeniem, dziecko nagle w środku nocy budzi się z dziwnym, szczekającym kaszlem, nie może oddychać, świszcze i skrzeczy… a Ty biedny rodzicu, nie wiesz o co chodzi, bo ani temperatury, ani kataru, ani nic.. więc szybko w samochód do lekarza, jeśli nie masz takiej możliwości, to fajnie jest wezwać karetkę, ewentualnie, owinąć dziecko kołdrą i biegiem na balkon lub inhalacja ze środków sterydowych, zimnej soli fizjologicznej ale skąd masz wiedzieć? Przez kolejne dwie noce sytuacja się powtarza, godzinka- półtorej przerwy w snie na bajki i inhalacje, a rano do kieratu. Cudowny poranek, Ty niewyspany, karmiąca żona, niewyspana, a córa, o 6 się zrywa i pyta, tato, może już wstaniemy? Nie ma to, jak dzieci. Przedszkole? Jakie przedszkole, wszak chorych się do niego nie wysyła, więc jeśli posyłasz swoją pociechę do prywatnego, to Pani dyrektor musi być szczęśliwa, bo płacisz za ich gotowość, do opieki nad Twoim dzieckiem. Fajnie bo raz na jakiś czas, (jak dobrze pójdzie to nawet uda mu się pochodzić z 1,5 tygodnia w ciągu miesiąca), wyślesz dziecko, aby najpierw przechodziło ponowną adaptację i złapało jakiegoś nowego wirusa, co by się w domu nie nudzić i tradycji stało się zadość. Pozdrowienia dla rodziców pierwszorocznych przedszkolaków! Korpotata

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s