Tata, czyli kim jestem…

Ojcowie mojego pokolenia, to wyidealizowani przez nasze matki stwory, które mieszkały z nami pod jednym dachem ale… właściwie tak, jakby ich nie było. Wracali po pracy, oczywiście ciężkiej, albo późnym wieczorem, kiedy my już spaliśmy albo wczesnym popołudniem i zapadali się w odmętach kanapy/fotela przed ukochanym ekranem telewizora… dostawali pod nos obiad i gazetę, a my często słyszeliśmy, nie przeszkadzaj, bo tata jest zmęczony. Pomijam aspekty innego typu, czyli powrót po kielichu, tudzież brak powrotu w ogóle, wszak w konglomeratach robotniczych zwanych zakładami pracy, nikt za kołnierz nie wylewał. Ojciec zatem miał przynieść wypłatę i cała rodzina powinna być mu za to wdzięczna. Nie pamiętam, abym bawił się z ojcem, spędzał z nim czas, chodził do kina, itd. Jedynym momentem, kiedy był w jakikolwiek sposób dostępny, to święta i urlop, o ile był wspólny.

Dzisiejsi ojcowie mają chyba nieco trudniejszy orzech do zgryzienia, raz, że rynek pracy trochę się otworzył i facet musi się postarać o pracę, dwa na ten rynek weszły kobiety i wcale nie zarabiają mniej przez co często łączą wiele ról. My, ojcowie, nie chcemy również czerpać przykładu z naszych tatusiów, chcemy być zarówno partnerami dla naszych żon, z drugiej strony chcemy brać aktywny udział w wychowywaniu dzieci, no przynajmniej niektórzy z nas.

Co sprawia, że czuję się tatą?

  1. To, że praca przestała być najważniejsza i dzień nie kończy się powrotem do domu. Dopiero w momencie powrotu, zaczyna się prawdziwe życie i ciężka praca, bo ciężką pracą jest wychowywanie dwójki dzieci.
  2. To, że potrafię wstać w nocy i nakarmić młodego, albo zmienić żonę o 5 rano, żeby ona również chwilę snu złapała, po czym udać się do pracy bez marudzenia (bez większego marudzenia ;))
  3. To, że mogę wrócić po pracy i zabrać dwójkę dzieciaków do lekarza i wypytać o wszystkie ważne rzeczy związane z ich zdrowiem.
  4. To, że codziennie mogę wykąpać wspomnianą dwójkę i nie traktuję tego jako przykrego obowiązku, a jako wspólnie spędzony czas, który będzie budował nasze relacje.
  5. To, że potrafię sam zabrać dziecko na wakacje i dobrze się przy tym bawić.
  6. To, że wiem, co dziecko robiło w przedszkolu, co jadło i ile.
  7. To, że potrafię zabrać dziecko do sklepu i kupić mu kostium kąpielowy (no dobra to zły przykład, bo zakup był porażką) ale przynajmniej nie boję się spróbować.
  8. Ale najważniejsze jest to, że jestem dla nich i choćby nie wiem co, to zawsze będzie dla mnie priorytetem.

Babeczki

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s