Wybór przedszkola

Sukces! Hurra! Dostaliśmy się do przedszkola publicznego, pomimo pełnej rodziny, braku patologii, jedynie płacąc podatki w naszym mieście… taka była nasza pierwsza reakcja lecz trwała ona bardzo krótko. Po pierwsze nie był to żaden sukces, ponieważ jak się okazało od tego roku obowiązek przedszkolny obejmuje również 4-latki, przez co i tak byśmy się dostali. Po drugie nie dostaliśmy się do przedszkola pierwszego wyboru, które jest bliżej i jest przedszkolem niedawno wybudowanym. Po trzecie młoda zaczęła mówić, że kocha swoje obecne przedszkole. Wracając trochę do tematu chorób, swoją drogą, jaki jest sens posyłania dziecka do prywatnego przedszkola, skoro w zasadzie i tak w nim nie bywa. Czy przedszkole publiczne, z założenia jest gorsze od prywatnego, tylko dlatego, że nazywa się publiczne? Rok temu poszukując przedszkola dla młodej, odbyliśmy liczne spotkania w różnych prywatnych przedszkolach i mówiąc wprost, poziom większości, pozostawiał wiele do życzenia, prywatne przedszkola tak naprawdę w znacznej mierze korzystały na tym, że tych publicznych jest zwyczajnie za mało. Sytuacja jednak się zmienia, ponieważ, tak jak wspomniałem, w tym roku 4-latki muszą być przyjęte do przedszkoli publicznych, a w perspektywie 2 kolejnych lat, również 3-latki będą musiały być przyjęte do przedszkola publicznego. Wracając do sedna tematu, czy jednak pozostać przy prywatnym, czy zdecydować się na publiczne. Oszczędności, w przypadku dzieci chorowitych są znaczne, przyjmując średnią cenę 1200 PLN dla Warszawy, daje nam to rocznie kwotę 14 400 PLN versus 15% tej kwoty w przedszkolu publicznym. Jeśli nasze pociechy są chorowite, to niezależnie, czy jest to przedszkole publiczne, czy prywatne i tak większą część czasu spędzą w domu z mamą, tatą, babcią lub opiekunką. Patrząc przez pryzmat wygodny, optymalnym rozwiązaniem byłoby przedszkole publiczne + opiekunka, ponieważ niezależnie od tego, czy dziecko jest chore, czy zdrowe mamy zapewnioną opiekę a cena takiego rozwiązania jest równa cenie przedszkola prywatnego (pamiętajmy, że koszt 1200 PLN, to jedynie koszt przedszkola, jeśli musimy wziąć zwolnienie lekarskie na dziecko w pracy, dochodzą do tego dodatkowe koszty zwolnienia i niepoliczalne koszty funkcjonowania w oczach szefa i organizacji). Kolejną rzeczą jest czy przedszkole prywatne jest lepsze od publicznego? Odpowiedź brzmi: to zależy. Zależy tak naprawdę od dyrektorki przedszkola, znam przedszkola prywatne, które są gorsze od wielu publicznych i chyba jedynie desperaci decydują się na posłanie dzieci do tych placówek. Znam również przedszkola publiczne, które pełnią role przechowalni w porównaniu do przedszkoli prywatnych. Nasze obecne przedszkole (prywatne) jest fajne pod względem opiekunek, są miłe sympatyczne i naprawdę młoda je lubi ale z kolei pod kątem organizacji, powiem wprost, Pani dyrektor nie radzi sobie z tematem. Problemem dla przedszkoli prywatnych będzie niebawem obowiązek przedszkolny, wielu rodziców nie będzie skazanych na placówki prywatne, co za tym idzie, owe przedszkola będą musiały czymś się wyróżnić, aby utrzymać klientów, więc na granicy opłacalności przetrwają jedynie te, które będą miały probiznesowe podejście lub przedszkoli publicznych będzie na tyle mało, że część dzieci pójdzie do przedszkoli prywatnych, kierowane przez gminę, która dofinansuje taki transfer ze swojego budżetu. Póki co nic nie przemawia za przedszkolem prywatnym poza opiekunkami, czy to jest wystarczający argument? Chyba niestety nie. Wszak dziecko tak, czy inaczej w końcu będzie musiało zetknąć się z edukacją publiczną i radzić sobie w świecie w różnych sytuacjach. Chowanie dziecka pod kloszem w prywatnym przedszkolu, jeśli nie wnosi ono realnej wartości dodanej, nie wydaje mi się rozwiązaniem odpowiednim, bo problemem może być jego późniejsza adaptacja w „realnym” życiu.

Update: Właśnie zweryfikowałem swój pogląd na temat wyboru przedszkola. Po opiniach na temat przedszkola publicznego do którego się dostaliśmy i rozmowie telefonicznej z Panią Dyrektor, doszedłem do wniosku, że wybór nie jest taki oczywisty. Pani dyrektor wprost mi powiedziała, że ma inne ważniejsze sprawy, niż spotkanie z rodzicem, który chciał jedynie uzyskać kilka informacji a spotkania adaptacyjne są dwa – jedno 2 godzinne w Czerwcu, drugie 2 godzinne w Sierpniu. Chyba jednak mamy wybór – zaoszczędzić 1200 PLN i posłać dziecko do przedszkola – przechowalni, gdzie dzieci nie robią nic lub pozostać przy przedszkolu prywatnym, w którym jednak dziecko, do tej pory, dużo się nauczyło. I wracamy do tematu wsparcia dla rodziny i edukacji w naszym wspaniałym kraju, co z tego, że mamy zagwarantowane miejsce w przedszkolu publicznym dla 4 latków, kiedy poziom tej placówki stoi na wątpliwym poziomie?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s