Idole naszych dzieci

Świat sportu i popkultury systematycznie tworzy ikony, które mają stać się idolami naszych dzieci. Obserwując ten trend mam wrażenie, że jednak sportowcy coraz częściej walczą o pozycję w sposób nieszablonowy i taki, jaki oczekują rodzice dla swoich dzieci, oczywiście sportowcy robią to przy niewątpliwym wsparciu agencji PRowych i wizerunkowych. Wracając jednak na chwilę do świata muzyki, takie postaci, jak Justin Bieber, czy Miley Cyrus napawają mnie obrzydzeniem i kiedy myślę, że „młoda” mogłaby mieć ich plakaty na ścianach to jestem załamany, a fakt, że świat godzi się na promowanie muzyki skierowanej głównie do nastolatków w taki sposób jest dla mnie niezrozumiały. Wszak najpierw trąbimy, że to niedopuszczalne, po czym sami promujemy przedmiotowe podejście do seksu i relacje międzyludzkie o mocnym zabarwieniu erotycznym. Za czasów mojej młodości idole popkultury proponowani nastolatkom, byli mocno ugrzecznieni: NKOTB, Kelly Family, jedynie w obszarze muzyki rockowej dało się zauważyć incydentalne zachowania, które w dzisiejszych czasach są podstawą wizerunku scenicznego. A może po prostu aktualnie dostęp do informacji i śledzenie życia prywatnego gwiazd jest na tyle łatwe, że wszystko to miało miejsce również w latach 90, ale nie o wszystkim można było przeczytać w Bravo lub Popcornie. Raczej nie, ponieważ tego typu zachowania były zwyczajnie piętnowane i skandal nie dodawał publiczności i zwolenników.

Coraz więcej sympatii zaczynam mieć dla sportowców i piłkarzy raczej tych topowych, ponieważ niestety nasi lokalni gwiazdorzy, kończą na gwiazdorzeniu, przy najwyżej przeciętnych umiejętnościach piłkarskich. O ile przyjrzymy się dwóm czołowym gwiazdom piłkarskiego świata, zauważymy pewnego rodzaju metamorfozę, coraz mniej gwiazdorzenia, coraz więcej pracy i budowania pozytywnego wizerunku. W ostatnim czasie na kolana rzucili mnie Cristiano Ronaldo (do którego moje nastawienie od kilku lat powoli się zmienia, ponieważ jako fan Barcelony, nie byłem zwolennikiem CR7), swoją obroną japońskiego chłopca, który starał się porozmawiać ze swoim idolem w języku portugalskim, ku uciesze rozbawionej publiczności, oraz Louis Suarez, znany z gryzienia, napastnik Dumy Katalonii wsparł w drodze do zdrowia chłopca chorego na raka. Wsparcie jakie pokazali obaj Panowie młodzieży w trudnym momencie, pokazuje, że nasi idole ewoluują i potrafią naprawdę stać się wzorami do naśladowania. Kilka słów z ust takich osób, do młodzieży jest w stanie bardzo pozytywnie wpłynąć na ich przyszłość i motywację. W przypadku japońskiego chłopca, nie zdziwiłbym się, jeśli nauczy się portugalskiego zdecydowanie szybciej, dzięki takiej motywacji, a Mateo z Urugwaju, na pewno zyska nowych sił w walce z chorobą. Można by powiedzieć, dlaczego nie opłacili lekcji portugalskiego, czy Suarez z kolei nie zapłacił za kurację chłopca? Ale czy naprawdę o to chodzi, potrzebujących na świecie jest wielu, niewątpliwie każdy ze sportowców udziela się charytatywnie, bo wymagane jest to przez środowisko sponsorskie. Pytanie brzmi, co jest lepsze, czy nastolatkowie na scenie, zachowujący się w sposób wulgarny i nic nie wnoszący ponad to. Czy wykreowany przez agencje wizerunek sportowca, który do wszystkiego musiał dojść ciężką pracą, swoje całe życie układa pod treningi, oczywiście za niemałe pieniądze. Z perspektywy rodzica, wiedziałbym jakiego idola wybrać dla swoich dzieci. Będę się oczywiście starał wpajać im odpowiednie wzorce zachowań, jednakże znając życie, idole moich pociech, nie przypadną mi do gustu.

Reklamy
Zamieszczone w Blog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s