Wigilia firmowa

Ach cóż za piękny okres mamy, za chwilę święta, pracy masa, a do tego oczywistą oczywistością jest firmowy opłatek. Jaka idea przyświeca temu wydarzeniu, a jak jest naprawdę? Wszystko oczywiście zależy od firmy, zasobności jej budżetu. Bywałem na różnych imprezach zarówno tych mocno zakrapianych wieczornych, jak i „trzeźwych” w okolicach wczesnych godzin popołudniowych. Które są gorsze? Prawdę mówiąc ciężko stwierdzić, na tych zakrapianych można się zwyczajnie nie pokazać lub pokazać na chwilę, ponieważ i tak towarzystwo nie będzie pamiętało. No właśnie, jaki w ogóle jest cel zakrapianej imprezy, przecież nie wpłynie to w żaden sposób na integrację i zacieśnienie stosunków zawodowych. Może owszem dojść do zacieśnienia stosunków ale nie w sposób pochwalany przez korporację i raczej w obszarze mocno prywatnym, niż zawodowym. Można oczywiście wspaniale się skompromitować na forum firmy, dlatego tego typu imprezy mogą być mocno niebezpieczne. Alkohol rozwiązuje języki i pić to trzeba umić, aby nie powiedzieć i nie pokazać zbyt wiele. Ale czemu służą tego typu imprezy wszyscy wiedzą, upodleniu się, najedzeniu, wyluzowaniu i integracji, część korpoludków z drżeniem kolan wyczekuje wieści na temat najbliższej imprezy firmowej.

Innym ciekawym zjawiskiem są wigilie bez alkoholu, ewentualnie z kieliszkiem wina, gdzie prezes składa życzenia i wszyscy później łamią się opłatkiem, zjedzą coś na szybko i po 2h mają spokój…. No właśnie tylko po co? Z obserwacji własnych, ani nie spowoduje to integracji, ani nie spowoduje luźniejszej atmosfery, dla wielu to kolejny zawodowy obowiązek, gdzie trzeba się pokazać i na siłę pogadać z kilkoma osobami, sztucznie się pouśmiechać i skrywając głęboką niechęć, złożyć niektórym „serdeczne i szczere” życzenia sukcesów i wspaniałych ciepłych świąt przy pierogu z kapustą i grzybami. Oczywiście z punktu widzenia samej firmy, to dzień stracony, od rana wszyscy już czekają na ów obowiązek i prawdę mówiąc praca nie jest w tym dniu najważniejsza. Oczywiście jest to moja osobista opinia, wiem, że gdyby nie odbyło się takie spotkanie, to pracownicy, by podnieśli głos, czemu go nie było? I tu pojawia się paradoks, jest – źle, nie ma – źle, ciężko jest uszczęśliwić ludzi, którzy sami nie wiedzą, czego chcą.

Oczywiście wszystko zależy od organizacji, kultury organizacyjnej, budżetu, średniej wieku ludzi w niej pracujących, oraz od tego, czy mamy do czynienia z centralą, czy oddziałami terenowymi. Co ciekawsze centrala zawsze ma jedno ze spotkań opisanych powyżej, oddziały po prostu dostają kasę i robią to co sami wymyślą, jak słusznie można się domyślić, oddziały są zintegrowane i dobrze się bawią, bo to oni decydują na co pójdą pieniądze, a centrala rozczarowana i w dalszym ciągu znasz co piątą twarz. A czemu po prostu nie zapytać ludzi z wykorzystaniem – anonimowej ankiety: „drodzy pracownicy, czego chcecie? Imprezy wieczornej, wigilii popołudniowej, a może każdy departament dostanie budżet i sam zdecyduje, a może zamiast imprezy bony lub kosz świąteczny i talon na balon”. Osobiście nie jestem fanem imprez firmowych, szczególnie tych dużych, ogólnofirmowych. Owszem zdarzyło się, że kiedyś byłem na fajnych imprezach ogólnofirmowych ale były one połączone z czymś jeszcze, zajęcia team-buildingowe, itd. Aktualnie, kiedy firmy tną koszty gdzie mogą, impreza firmowa ogranicza się do żarcia i open-baru, co mnie jakoś szczególnie nie bawi. Osobiście wolę imprezy lokalne, bardziej kameralne, gdzie można naprawdę poznać się nieco lepiej. No ale jeszcze tylko kilka dni i problem się skończy.

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Wigilia firmowa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s