Dzień Ojca

IMG_2740

Dziś mój dzień, ciekawie to brzmi, bo wyjątkowo nie są to urodziny, czy imieniny, a dzień ojca. Jak też na ojca przystało, spędziłem go w rodzinny sposób. Nie poszedłem dziś do pracy, ponieważ zachciało mi się spędzić cały dzień z młodym. Młoda jest na tyle duża, że już zapomniałem, jak to było, kiedy miała nieco ponad roczek. Jedno jest pewne, było zupełnie inaczej niż z drugim w kolejności. Pierwsze dziecko, to zawsze wielka niewiadoma i obawa rodziców, trochę nadopiekuńczości, trochę chowania pod kloszem, co zwykle kończy się delikatnym „popsuciem” 😉 pierwszego dziecka. Na każdym placu zabaw widać za to, które dziecko jest pierwszym, a które drugim dzieckiem. Pierwsze dzieci, zawsze przebywają pod bacznym nadzorem mamy lub taty (nie mówię tutaj o babciach, bo one niezależnie od ilości wnucząt, zawsze będą nadopiekuńcze, taka ich rola), nie wolno im prawie niczego, wszystko jest szybko korygowane, tutaj za wysoko, w tym Ci pomogę, tego nie rusz, tamtego nie dotykaj, bo się pobrudzisz, itd. Drugie dziecko to już czysta frajda, posiadania dzieciaków. Owszem mam świadomość, że brzmi to trochę, jakbym faworyzował drugie ale nie o to chodzi. Kocham pierwszą na równi z drugim, (choć rząd dzięki 500+ każe mi kochać drugie nieco bardziej ;)) tylko wiem, jak podchodziłem do niej kiedyś, a jak podchodzę do obojga aktualnie. Pierwsza, to było przecieranie szlaków, liczne błędy i niezrozumienie. Przy drugim cieszysz się każdą chwilą, bo wiesz, że to już nie wróci. Uczysz się radować z każdej sytuacji, wzrasta twój poziom cierpliwości i aprobaty do niekiedy bardzo szalonych pomysłów twoich dzieci. Nie biegasz po placu zabaw, za swoim dzieckiem, bo wiesz, że nie o to w tym chodzi, ono samo musi się uczyć i odkrywać świat, swoimi zmysłami, nie pomożesz mu zabraniając mu i wyręczając we wszystkim. Owszem masz go pilnować i bronić ale dajesz mu się pobawić. Wracając do tematu, dziś spędziłem cudowny dzień. Pomimo tego, że tak naprawdę nie zrobiliśmy nic niezwykłego, to był to dzień niesamowity. Niesamowite jest, że drogę dookoła bloku można pokonywać przez godzinę i w ogóle się tym nie denerwować, wręcz przeciwnie, można iść tą drogą z fascynacją tego, jak mały człowiek ją odkrywa. Skupiając się jedynie na tym, aby to młody spędził fajnie czas, pozwoliłem mu właściwie na wszystko, to on decydował, którędy pójdziemy, to on mógł robić to, na co ma ochotę. Zbierał patyki, bawił się żwirem, ganiał ptaki, przestawiał pachołki, wchodził i schodził po schodach do każdej klatki. Przy młodej tego typu spacer był mega męczący, wychodząc z domu, zawsze musiałem mieć ustalony cel i przebieg spaceru, więc wszelkie tego typu zachowania strasznie mnie męczyły i zakłócały plan! 😉 jak sobie teraz o tym pomyślę, to chce mi się śmiać. Nie ma nic fajniejszego niż spacer bez celu, spacer którego celem jest odkrywanie świata. Już wiem, że w prezencie mogę dostać pachołek i to, jak fajny powstaje dźwięk, kiedy rzucamy żwirem w drabinki, jak trudno jest podejść wronę i ile frajdy dają bańki mydlane. Fantastyczny dzień ojca! Szkoda, że nie mam cheerios, bo młody padł po całym dniu, więc mógłbym, na przekór oburzonym, wziąć udział w cheerios challenge, tak na dobre zakończenie udanego dnia ojca. Dziękuję Wam moje dzieci, za naukę tego, co jest w życiu ważne, dzięki Wam czuję się szczęśliwy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s