Zamiana ról

cropped-tc582o1.jpg

Przez 3 tygodnie miałem okazję poczuć się, jak Pan na włościach, przynajmniej tak mi się wydawało, lub raczej, jak korpomama na codzień. Okoliczności przyrody sprawiły, że zostałem sam, z dzieckiem i nie było to na zasadzie wzięcia urlopu, a regularna praca plus codzienna opieka. Opcję z urlopem, już przerabiałem i owszem jest ciężka, ale to nic w porównaniu z zestawem powiększonym, czyli praca + opieka nad dzieckiem i ogarnięcie domu. To co wielu z nas, facetom, wydaje się, niczym odpoczynek, lub wręcz relaks.. dopiero teraz, pomimo faktu, że nie jestem ojcem z typu, „po pracy jestem zmęczony, więc mam siłę jedynie na gazetę i TV, a w weekend mam swoje zajęcia, bo trzeba odpocząć” i naprawdę staram się angażować w obowiązki domowe, to dostrzegłem w końcu, pewną niepodważalną prawdę. Co innego dostać listę zadań do zrobienia i je wykonać, nawet po pracy, a zupełnie co innego, kiedy tę listę trzeba samemu przygotować i do tego to wszystko ogarnąć i to nie w sytuacji, kiedy siedzimy na urlopie lub L4 w domu, lecz normalnej pełnowymiarowej pracy, to naprawdę ciężkie wyzwanie. Od rana, a własciwie od nocy, bo wciąż mamy na głowie nocne pobudki, jesteś skazany na siebie. O tyle dobrze, że nie doszło do tego przeziębienie, bo wtedy to już zupełnie mało ciekawa perspektywa. Kiedy już uda Ci się dospać do rana, choć rano jest pojęciem względnym, ponieważ dla młodego rano jest zazwyczaj wcześniej, niż moje rano, przychodzi moment, kiedy lądujemy razem w łóżku i staram się złapać jeszcze kilka minut drzemki. Oczywiście jeśli ktoś potrafi spać z palcami w nosie, uszach i przy otwieranych siłą powiekach, to da radę, inaczej, może być ciężko. Dalej ubieranie młodego i siebie, oczywiście trzeba mieć co na siebie i młodego włożyć, więc pranie jest mocno pożądane. Mycie, młodego i siebie…. tak już teraz wiem, jak to jest robić „wszystko” z dzieckiem, spiesząc się do pracy. Do tego trzeba zaplanować młodemu posiłki na cały dzień i nie mówię tu o menu w stylu 1 tydzień – parkówki, 2 tydzień – jajecznica, 3 tydzień – naleśniki, choć mi oczywiście 3 tygodniowa dieta by nie zaszkodziła. Aby te posiłki przygotować trzeba jednak mieć coś w lodówce, więc zakupy również należy wykonać. Popołudnie to już bajka, spacerki, place zabaw, jeszcze trochę zakupów, kolacja, kąpanie, usypianie, sprzątanie i cały wieczór dla siebie, czyli jakieś 30 minut na mycie i golenie.

Na szczęście się udało, żyję i mam się dobrze, ale tak naprawdę, co mi to dało? Zawsze doceniałem żonę i zawsze powtarzam, że wychowywanie dzieci, to ciężka praca. Teraz jednak, zaczynam doceniać ją podwójnie lub nawet potrójnie i chylę czoła przed nią, za wszystko, co robi na co dzień. Wiem też, że przyjście do pracy, po weekendzie, można potraktować, jako odpoczynek, a i motywacja do pracy znacznie się zwiększa. Rozumiem, że obowiązki to nie tylko praca i opieka nad dzieckiem w postaci spaceru na plac zabaw. Trzeba jeszcze tego małego człowieka, nakarmić, ubrać, dzięki czemu nauczyłem się, jak obsługiwać kuchenkę i pralkę! To bardzo pomocna wiedza. W sumie, tego wszystkiego można się nauczyć, ale to co, było najważniejsze, to czas spędzony we dwójkę. Miałem okazję naprawdę aktywnie zająć się młodym. W końcu, byliśmy zdani tylko na siebie i mogliśmy robić to co chcemy, kiedy chcemy, bez dodatkowych komentarzy. To ja podejmowałem decyzje i brałem za nie odpowiedzialność, co zaprocentowało w postaci najczystszej, kiedy młody budzi się w nocy, woła: „tata”, a nie „mama”. 🙂

Korpotata dla Głos Mordoru

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s