Lot nad kukułczym gniazdem

KYpktkpTURBXy80YTAxNDIxMWZiNTBmZjVjMDYyM2E5NWMyZGNiZDVjNy5qcGeSlQLNAmwAwsOVAgDNAljCww.jpg

Wyobraźcie sobie taką sytuację: Spędzacie cały dzień na ważnych lub mniej ważnych spotkaniach, negocjujecie warunki kontraktu na skalę globalną, przygotowujecie 5 raportów i 3 prezentacje na zarząd, w międzyczasie wypijacie 5 kaw, ponieważ na lunch nie ma zbytnio czasu. Wychodzicie w końcu z biura i jedyne, o czym marzycie to to, aby spokojnie wrócić do domu i przy kubku gorącej herbaty spędzić resztę wieczoru wraz ze swoją ukochaną żoną/mężem oraz dziećmi. Sprawa niby prosta ale marzenia, najczęściej nieco różnią się od rzeczywistości, więc kiedy tylko wsiadacie do samochodu, okazuje się, że wyskakuje kontrolka silnika, która w wolnym tłumaczeniu nakazuje Wam od razu udać się do stacji serwisowej, a najlepiej wyłączyć silnik i wezwać assistance. Skacze Wam ciśnienie, ale nie panikujecie, nauczeni doświadczeniem obsługi sprzętu IT, pierwszą instrukcją helpdesku jest zawsze wyłączenie i ponowne włączenie użądzenia….ufff… zadziałało. Kontrolka przestała się świecić, przynajmniej na razie, choć już wiemy, że wizyta w serwisie nas nie ominie. Ale dobrze, że nie dziś… teraz tylko dojechać do domu, jest późno, więc korków być nie powinno… Niestety „być nie powinno”, nie jest równoznaczne, z tym, że nie będzie…. bo właśnie zupełnym przypadkiem padły światła na skrzyżowaniu postępu z marynarską i ciężko jest już wyjechać z garażu. Kolejne 10 minut mija nam pod biurem w miłej atmosferze rzucania „Baranów”, „Debili”, a także nieco cięższych zwrotów w kierunku pozostałych uczestników ruchu. Po 15 minutach jest już Wam wszystko jedno, podkręcacie głośniej muzykę i delektujecie się dźwiękami sączącymi się z głośników samochodowego radia. Wszystko było by ok, gdyby nie nagły telefon od Waszej drugiej połówki z pytaniem: „Gdzie jesteś?!?!, przecież miałeś już być….. mogłeś wyjść wcześniej….., itd.”. W końcu udaje Ci się przebić przez główne arterie miasta i dojechać do miejsca zamieszkania. Myślicie sobie… na reszcie… otwieracie drzwi i…. czujecie się niczym Randle McMurphy z filmu Lot nad kukułczym gniazdem. Kątem oka łapiecie, że telewizor, którego nikt nie ogląda ustawiony jest na mini mini i własnie Kot Prot startuje swoim kotoprotomobilem w nieznane. Z wieży ostro atakują Cię dźwięki „ruda tańczy jak szalona”, na środku pokoju stoi włączony odkurzacz, który obsługiwany jest przez młodego, córka rysuje na stoliku, nie, nie na kartce, dobrze napisałem, na stoliku… a na kanapie znajduje się zoo z ciastoliny. Żona w tym czasie spokojnie dopija herbatkę stojąc za kontuarem w kuchni, wydając krótkie instrukcje do obecnych. Jako nowo przybyły pacjent naszego małego oddziału zamkniętego, z początku staracie się zawalczyć o odrobinę spokoju i szybko podejmujecie określone działania. Niestety wyłączenie telewizora nie przynosi pożądanych rezultatów, skutkuje wywołaniem agresji u starszej i płaczem młodego, bo przecież oni to oglądają! Szybko szukacie ratunku u żony, lecz go nie odnajdujecie, to już nie jest Wasza żona, to siostra Mildred, która szybko przywołuje Was do porządku, aby zająć się dziećmi, a nie wprowadzać zamęt. Jeszcze tylko chwilę staracie się zapanować nad towarzystwem, po czym spokojnie dołączacie do nich, nie próbując ingerować w pewnego rodzaju status-quo, czyli plastelinę na kanapie, czy malowanie po podłodze, w końcu wszystko przecież można posprzątać, a po co, po takim dniu narażać się na dodatkowe płacze i lamenty. Powoli wieczór dobiega końca, jeszcze tylko odrobina nerwów przy kolacji i kąpieli, i w końcu możemy udać się na zasłużony odpoczynek. Tak…. to był wyjątkowo ciężki dzień dla każdego z nas.

Korpotata dla Głos Mordoru

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s