Urlop we dwoje

hotel-room-1261900_1920

Lato, to doskonały czas na urlop ale na taki odrobinę inny urlop, podczas którego naprawdę odpoczniecie, choćby trwał tylko 2 dni. Raz na jakiś czas, ów czas oczywiście zależy od możliwości, które w naszym przypadku są mocno ograniczone i wynoszą raz na 3 lata, rodzice powinni, a wręcz muszą, wyrwać się i spędzić trochę czasu jedynie we dwójkę, bez dzieci! Tak, wyobraźcie sobie, że rodzice, nawet Ci „korpo” potrzebują spędzić trochę czasu, sami, bez kupek, zupek, popołudniowych drzemek, pobudek w środku nocy, tak zwyczajnie, jak to dorośli bez dzieci robią. Oczywiście nie jest to sprawa prosta i wymaga odpowiedniego przygotowania, głównym elementem, bez którego takie przedsięwzięcie raczej nie może się obejść to dziadkowie. Z tym elementem oczywiście zazwyczaj jest najwięcej problemów, ponieważ nie wszyscy mają oboje dziadków, nie wszystkich dziadkowie garną się do opieki nad wnukami, nie wszyscy mają dziadków na miejscu. Ci, którzy mają dziadków, którzy garną się do opieki i są na miejscu, niech ich całują po stopach, bo to dobro rzadkie! Najczęściej trudno, aby wszystkie zmienne się spotkały. Czasem jest również tak, że zwyczajnie nie znosimy dziadków, z różnych powodów, czasem nie podobają nam się ich metody wychowawcze ale musimy pamiętać o jednym, dziadkowie są od rozpieszczania i możemy się wściekać, że nie słuchają naszych wytycznych, na pewno będą o nasze dzieci dbali, choć po powrocie możemy zastać zgraję rozkapryszonych bachorów w miejsce naszych kochanych, grzecznych i ułożonych milusińskich. Więc jeśli chcecie, a uwierzcie mi, że chcecie, wyjechać na chwilę we dwoje, pogódźcie się z tym. Kiedy w końcu przełkniecie gorzką pigułkę w postaci dziadków, pozostaje wybór miejsca. Jeśli jest to Wasza pierwsza wycieczka tego typu, to nie polecam zbyt odległych miejsc, bo nigdy nie wiadomo, co się stanie, czy mały Franio nie dostanie kataru i babcia nie wpadnie w histerię, każąc Wam od razu wracać, bo trzeba jechać do szpitala. Czasem w rolę naczelnego panikarza, może oczywiście wcielić się Wasza małżonka, więc jeśli chcecie mieć względny spokój wybierzcie miejsce w odległości 1-2h jazdy samochodem, a w skrajnych przypadkach, hotel na mieście, aby tylko wyrwać się na chwilę z domu. Kolejnym bardzo ważnym elementem składowym tej układanki jest możliwość anulowania rezerwacji, dlaczego? Przecież dobrze wiecie, że dzieci chorują… zawsze, kiedy planujecie coś ważnego, lub kiedy planujecie coś dla siebie. To złota zasada, która sprawdza się w 99% przypadków, więc jeśli możecie, przed samym wyjazdem ładujcie w dzieciaki sterydy, nie puszczajcie ich do przedszkola, szkoły, tudzież żłobka, nurofen niech wcinają na śniadanie, a witaminę C na kolację. Do tego na wszelki wypadek zakładajcie im czapkę i szalik podczas spacerów, unikając innych dzieci i dorosłych. Odrobina izolacji jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła… w sumie, to po co w ogóle wychodzić z domu.

Kiedy już udało Wam się doczekać wyjazdu, pozwólcie swojej małżonce na spakowanie wszystkiego, czego tylko zapragnie, to nie jest dobry moment do kłótni o zbyt duży bagaż, na pewno tego nie pożałujecie. Weekend we dwoje, to nie jedynie uwolnienie się od swoich dzieci i chwila bez wspomnianych powyżej kupek i zupek, to powrót do przeszłości. W końcu znów możecie pobyć, rozmawiać, pić, tańczyć, spacerować, iść do kina i to wszystko tylko we dwójkę. Nie musicie martwić się o poranne wstawanie, o zbyt głośne zachowanie w nocy ;), o kaca, w tym jedynym przypadku, nie jest on waszym wrogiem, a dobrym wspomnieniem po miło spędzonym czasie. Takie chwile we dwoje pozwalają nam na budowanie porozumienia na płaszczyźnie mąż-żona, lub kobieta-mężczyzna, w zależności od Waszego stanu cywilnego, wszak ważne jest, aby Wasza partnerka/partner, w dalszym ciągu pozostał kimś ważnym, a nie jedynie współkredytobiorcą/współlokatorem, dostarczycielem środków pieniężnych, który w wolnej chwili skupia się jedynie na ekranie i nie ważne czy jest to smartfon, czy 60 calowy telewizor, bo nie macie już o czym gadać, a łączą was jedynie dzieci i kredyty. Jak dla mnie dopuszczenie do takiej sytuacji, to porażka na wielu płaszczyznach, raz jako faceta, dwa jako męża, trzy jako ojca. Ojca, ponieważ, to właśnie od nas dzieciaki uczą się, jak ma wyglądać związek pomiędzy kobietą i mężczyzną. Panie i Panowie, Matki i Ojcowie, dajcie sobie odrobinę luksusu i wytchnienia, zatrudnijcie dziadków i zbierajcie się na urlop, Wasz urlop!

Czas wolny -…yyy…. jaki czas?

Tak znałem takie określenie kilka lat temu. Gdybym w wieku lat nastu, tudzież wczesnej 20-tki wiedział, jak będzie wyglądało życie z dwójką dzieci na pewno nie marnotrawiłbym czasu, jak to robiłem wtedy. Lenistwo było moim drugim imieniem i niestety dopiero teraz widzę, ile rzeczy mogłem zrobić, a nie podjąłem lub nie kontynuowałem tylko i wyłącznie ze względu na swoje lenistwo. Wybierałem zawsze „ciekawsze rzeczy”, niż nauka języków, szkolenia, tudzież uprawianie części sportów, niektórych nie wybierałem z powodu lenistwa, innych z powodu wychowania i rodziców. Po tylu latach widzę, ile błędów popełniłem, a które teraz chciałbym nadrobić. Z uporem biorę się za naukę języków, która zawsze przychodziła mi z łatwością, robię studia podyplomowe, szukam kolejnych możliwości rozwoju tylko, że…. czasu tak jakby jest coraz mniej. Praca, a przede wszystkim, codzienne obowiązki domowo-rodzinne, nie są sprzymierzeńcami czasu wolnego, którego aktualnie brakuje mi nawet na owe lenistwo. Zaczynam łapać się na tym, że nawet jak w końcu uda mi się wygospodarować kilkadziesiąt minut ok. 23, to wolę…. Iść spać. Życie rodzinne to ponoć kwestia przewartościowania priorytetów i skupieniu się na rodzinie. Owszem zgadzam się z tym ale często życie rodzinne to rezygnacja z siebie, ze swojego czasu wolnego, ze swoich pasji, a z tym pogodzić się nie mogę. Jeśli pogrzebię ostatnie swoje zainteresowania, jeśli zrezygnuję z ostatniej godziny czasu wolnego, to zwyczajnie powoli zacznę umierać ja, jako osoba, którą byłem i którą nadal chcę być. Nie chcę żyć jedynie dla dzieci, chcę również mieć czas wolny dla siebie, dla swoich pasji i dla żony. Wraz z żoną wielokrotnie siadaliśmy do rozmów, ba nawet rozpisywaliśmy plany, co, kiedy i gdzie coś robimy „swojego” ale niestety równie szybko zapał mijał, bo codzienne obowiązki zabijały motywację. To trochę przykre, że nie potrafimy się sami zmotywować i powalczyć o nasz czas wolny, coraz częściej widzę, szczególnie w kobietach tendencję do zapominania o swoich potrzebach i poświęcania się w całości domowi i dzieciom. Z drugiej jednak strony, nie dziwi mnie to, bo po całym dniu spędzonym w domu z dziećmi, nie zawsze ma się siłę na wyjście do znajomych, siłownię, czy bieganie. Facet ma trochę łatwiej, bardzo często my, jesteśmy w stanie zwyczajnie olać fakt, że jest bałagan, że naczynia nie pozmywane, z myślą, że albo sprzątniemy później, albo jutro. Kobiety tak nie potrafią, a przynajmniej moja żona, jeśli jest coś do zrobienia, cokolwiek, a nie zapominajmy, że w domu, przy dwójce dzieci jest zawsze coś do zrobienia, to zwyczajnie musi być zrobione, kosztem wszystkiego, łącznie z wcześniej zaplanowanym swoim czasem wolnym. W ramach kurczącego się czasu wolnego i konieczności zrezygnowania z części moich zainteresowań, podjąłem nowe wyzwanie, które na początku wydaje się mniej czasochłonne i nie wymagające sprzętu i specjalnych przygotowań. Nie mogę powiedzieć, że uległem modzie, bo gdyby nie brak czasu, nigdy bym się tego nie podjął, ale tak… zacząłem biegać. Na szczęście nie wymaga to, póki co, specjalnego planowania, więc wpisuje się w moją obecną sytuację idealnie. Swoją drogą, czy rzeczywiście zaplanowanie wszystkiego w najmniejszym szczególe jest słuszne i pomoże w organizacji czasu wolnego? Czy takie życie z planem w ręku jest fajne? Najczęściej aktualnie widzę, że z planami jest tak, że są jedynie po to, aby je zmieniać. Najważniejsza w tym wszystkim jest zwyczajna międzyludzka komunikacja, aby się wspólnie zmotywować i wesprzeć w ciężkich momentach.

czas wolny

A dlaczego?

Co do zasady jest to pytanie niezwykle ważne z perspektywy nauki, chęci rozwoju, dociekania mechanizmów funkcjonowania i powinniśmy skakać z radości, kiedy je słyszymy. Wszak to dzięki temu pytaniu udało się wstrzymać słońce, ruszyć ziemię, wynaleźć szereg rzeczy, które zrewolucjonizowały rodzaj ludzki i wyciągnęły nas z ery kamienia łupanego. Czasem jednak pytanie to wykorzystywane jest w zupełnie innym celu… doprowadzenia rodzica do furii. Każdy kto myśli sobie, że odpowiadanie na to niby banalne pytanie jest proste, nie miał do czynienia z przedszkolakiem. W ostatnią sobotę przerobiłem 40 minutową podróż samochodem z pytaniem czemu… po owych 40 minutach byłem bardziej zmęczony niż po całym dniu w korpo…

– tato, a dlaczego na szybie są takie ślady? Żółte i czerwone?

– to robaczki, kotku.

– a dlaczego robaczki?

– bo niestety szyba w naszym samochodzie jest twardsza od nich..

– a czemu szyba jest twardsza?

– ponieważ, gdyby szyba nie była odpowiednio twarda, to jazda samochodem byłaby bardzo niebezpieczna.

– a czemu byłaby niebezpieczna?

– dlatego, że wszystko by wpadało nam do środka samochodu i moglibyśmy się rozbić i zrobić „bum dziurę” (kiedy moją ukochaną małżonkę zaatakował dystrybutor na stacji paliw, zrobiła właśnie bum dziurę w drzwiach, nazwa się przyjęła i jest w codziennym użyciu)

– a dlaczego one się rozbijają o tą szybę.

– ponieważ my jedziemy dużo szybciej, niż one latają.

– a czemu jedziemy dużo szybciej…

Cóż ta rozmowa trwała jeszcze długo i z robaczków, przeszliśmy na przebiegające jelenie przez drogę, czemu robi się ciemno, dlaczego sprzedają truskawki przy drogach, itd., itp.

Jestem bardzo cierpliwą osobą i zawsze wydawało mi się, że dam radę odpowiadać na takie pytania w nieskończoność…. Chyba jednak nie jestem… nikt nie jest, aż tak wytrwały.

IMG_0959

Prezenty, czyli to co sprawia czasem sporo kłopotów

Zbliżają się dwa najważniejsze dni w roku kalendarzowym mężczyzny, czyli urodziny małżonki/partnerki oraz rocznica ślubu. Pierwszym i najważniejszym prezentem od nas, czyli facetów, jest oczywiście sama pamięć o tych dniach. Jak powszechnie wiadomo, faceci nie zawsze pamiętają daty wydarzenia, jednak te dwa dni, naprawdę warto pamiętać a dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny, pozwoli nam to uniknąć dwutygodniowego focha i cichych dni, poprzedzonych lub zakończonych karczemną awanturą z wystawianiem walizek w tle. Ja na przykład nie lubię zbytnio się wyprowadzać, a i w kłótniach dobry nie jestem, wyznaję zasadę, nie kłóć się z mistrzem, bo Cię sprowadzi do swojego poziomu i pokona doświadczeniem. Odszedłem nieco od tematu… prezent dla mojej wybranki już mam upatrzony pozostaje kwestia jego zakupu i z głowy. W zasadzie nigdy nie miałem problemu z wyborem odpowiedniego prezentu, wystarczy być dobrym obserwatorem i słuchaczem – kobiety systematycznie dzielą się z nami informacjami na temat co im się podoba, o czym marzą, a za co by się obraziły. Na przykład moja małżonka zawsze mówiła, że za prezent w postaci patelni, czy odkurzacza wyrzuciłaby mnie z domu.. Problem z wyborem odpowiedniego prezentu dotyka raczej kobiet, a przynajmniej tę mi najbliższą (poza córką).

Jako, że od zawsze walczyliśmy ze schematem typu: „powiedz mi co Ci kupić?”, ponieważ to zabija całą radość z robienia prezentu, ma luba mocno musi się namęczyć, aby dokonać zakupu prezentu. Pomimo tego, że nauczony doświadczeniem poprzednich wspólnie spędzonych lat, odpowiednio wcześniej jasno staram się artykułować co bym chciał, to i tak ona nadal ma z tym problem. Co oznacza, że tak naprawdę kobiety, wbrew pozorom, wcale nie są dobrymi obserwatorami i słuchaczami J.

Drogie Panie, jeśli chcecie zrobić dobry prezent, albo przynajmniej taki, z którego będą zadowoleni Wasi Panowie, słuchajcie ich i popatrzcie co lubią. To naprawdę nie jest takie trudne. Na przykład: Jeśli Wasz wybranek jest fanem gier komputerowych i wieczorami przesiada przy PS3/PS4 lub za klawiaturą komputera (uwierzcie mi, jeśli mówi, że nie lubi gier, to po prostu kłamie albo jest inny) to sprawa jest prosta, sprawdźcie co aktualnie jest na topie, sprawdźcie w co gra, możecie go nawet podczas gry wypytać, jakie gry go kręcą najbardziej. Później wystarczy udać się do sklepu i zakupić odpowiedni tytuł. Jeśli on lubi rozrywki niekonwencjonalne, sporty ekstremalne itd. – macie cały wachlarz ofert w stylu skok ze spadochronem, wake, czy wizyta na strzelnicy. Jeśli od wielu miesięcy marudzi Wam, że musi zmienić zegarek, to wybierzcie go dla niego, jednak weźcie pod uwagę jego gust i Wasz, tak aby nie był to jedynie taki, który Wam się podoba. Jeśli wiecie, że jego ulubiona kapela, będzie grała koncert w innym mieście za 4 miesiące, to kupcie mu bilet i namówcie jego kumpla na towarzyszenie mu w tej imprezie – nawet nie wiecie, w jakim będzie szoku, a Wy okażecie mu partnerskie podejście do tematu i zrozumienie jego potrzeb. Kiedy już naprawdę nie macie pomysłu, a Wasz facet nie lubi kina, filmów, książek, muzyki, gier i sportu, to kupcie mu butelkę dobrej whisky i załóżcie seksowną bieliznę, to zawsze działa 😉 Wbrew pozorom, facet jest banalny w obsłudze.

PS: oczywiście moja ukochana zawsze robi idealne prezenty 😉

KorpoTata

Prezenty 1